Witam Cię cieplutko w dzisiejszym Słowie na niedzielę. W związku z niedawnymi wydarzeniami w Neapolu, dzisiaj chciałbym zamienić dwa słowa o świętych, ich kulcie oraz tym, jak na sytuację zapatrują się niekatoliccy chrześcijanie. Jak zwykle postaram się określić ogólnie problematykę oraz odnieść do niej swoje własne myśli i spostrzeżenia.
Rok 1944, trwa wojna. Wśród panujących we Włoszech walk i sporów pojawia się nowy problem. Wybucha wulkan - Wezuwiusz, ten sam, który zniszczył Pompeje. Jednak chwilę wcześniej doszło - a właściwie nie doszło - do czegoś, co mogło zwiastować erupcję. Czy możliwe jest, że sytuacja lada moment się powtórzy?
W minioną środę w Neapolu we Włoszech obchodzono święto Św. Januarego. Obchody tego święta przypadają głównie na wrzesień, oraz okazjonalnie na grudzień i maj. Czemu jednak mówię właśnie o tym? Ponieważ właśnie tam, w Neapolu znajduje się bardzo tajemnicza relikwia samego świętego - ampułka z jego krwią. Zazwyczaj co rok podczas obchodów jego święta skrzepnięta krew w sposób nie wyjaśniony naukowo zmienia swoją postać w ciecz, by później znów skrzepnąć. Wydarzenie to nazywa się cudownym przemienieniem krwi bądź cudem Św. Januarego. Niestety to mistyczne wydarzenie ma również swoją ciemną stronę - nie zawsze bowiem do cudu dochodzi. Chociaż bardzo rzadko - zdarzają się dni, w które krew w ampułce nie przemienia się. Ludzie na całym świecie przypisują takiemu wydarzeniu ponadnaturalne znaczenia, uznając je za zły omen i zapowiedź nieszczęścia.
Myślę, że to jest dobry moment aby przyjrzeć się trochę popularnemu w religii rzymskokatolickiej kultowi świętych. Bardzo często protestanci zarzucają katolikom kult świętych jako oddawanie im czci na równi z Bogiem. Banalny przykład: jak coś mi się zgubi to zaraz modlę się do Św. Antoniego. Zdarzało mi się nawet słyszeć opinię, że ze świętymi będącymi patronami różnych rzeczy i ludzi, wiara katolicka przypomina starożytne wierzenia Greckie, gdzie każde bóstwo odpowiadało za coś innego, np. idąc na wojnę modliło się do Aresa. Jednym z najczęstszych przykładów przytaczanych przez protestantów jest kult Matki Bożej u katolików. I trzeba przyznać, że argumenty trochę trafiają w sedno.
Zacznijmy od wytłumaczenia kim są święci. Nie są to żadne bóstwa ani bożki, do których modlimy się o cuda. Osoba uznana za świętą w kościele katolickim, według naszych wierzeń jest kimś znajdującym się w niebie, będącym nadzwyczaj blisko Boga. Właściwie cały proces kanonizacji świętego ma za zadanie udowodnić, że jest on w niebie. Jednym z elementów kanonizacji jest przedstawienie dwóch udokumentowanych cudów, które zdarzyły się za sprawą świętego już po jego śmierci. Zatem w teorii katolicy nie wyznają świętych jako bóstwa, po prostu rozpoznajemy ich bliskość z Bogiem i prosimy ich o wstawiennictwo. Ale są oni cały czas swego rodzaju pośrednikami między Bogiem a ludźmi. Osobiście lubię postrzegać świętych jako następców biblijnych proroków.
Niestety jest różnica między "w teorii" a "w praktyce". Katolicy, zwłaszcza Ci, którzy nie dążą do pogłębiania swojej wiedzy teologicznej często zatracają się w kulcie świętych, zapominając, że są oni jedynie łącznikami. Biorąc pod uwagę niesamowicie silny w Polsce kult Maryi, można dostrzec, że czasem staje się on zbyt intensywny. Jednak trzeba pamiętać, że według teologii katolickiej, Maryja została nam dana przez Boga jako największą broń przeciwko szatanowi, która według księgi Rodzaju miała "zmiażdżyć głowę węża". Sposób patrzenia na to ewangelików jest ciekawy, nie ujmują oni cnót Maryi, obdarzają ją ogromnym szacunkiem rozpoznając jej bliskość z Bogiem, podobnie jak u świętych, jednak uznają oni świętość jedynie Boga i jedynie jego kult wyznają.
Nic więc dziwnego, że relikwie należące do świętych cieszą się tak dużym zainteresowaniem wiernych, zwłaszcza gdy niosą ze sobą pewne ponad naturalne doświadczenia. Jednak należy pamiętać, że to są tylko instrumenty, naczynia, przez które przelewa się Boska moc. Czy uznawanie niedokonania się cudownej przemiany krwi w Neapolu za zły omen i zapowiedź nieszczęścia jest katolickie? Z jednej strony pokładamy nadzieje w relikwiach, z drugiej strony katolik powinien odrzucać zabobony i przesądy, ponieważ tylko Bóg zna prawdziwą przyszłość. Osobiście uważa, że powinniśmy wziąć to wydarzenie za przestrogę, ale nie reagować na nie jak na wyrok sądowy mówiący czarno na białym. Pamiętajmy, że kult świętych jest kultem i nie wolno nam ich wywyższać na Boski piedestał. Uczmy się od nich, prośmy o rady, wskazówki, wstawiennictwo, ale nie pozwólmy, by stali się naszymi fałszywymi mesjaszami lub prorokami.
Dzisiejsze modlitwy zanieśmy proszę w intencji wszystkich tych, którzy gubią się i zatracają swoją wiarę. Niechaj powróci im zdolność odróżniania dobra od zła i niech odnajdą swoją duchową drogę u boku Chrystusa.
Amen

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz